piątek, 25 stycznia 2013

36! Naleśniki z dżemorem.


Wspólne śniadanie z Lubym :*, najzwyklejsze pszenne naleśniki, najlepsze z domowym dżemem truskawkowym  klik . Choć N. jadł też z parówką ;p


/naleśniki/



czwartek, 24 stycznia 2013

35! Budyń śmietankowy z marcepanem w czekoladzie.

Oj coraz rzadziej tu zaglądacie, ale co się dziwić skoro nic nie dodaję, tak przepraszam, ale na swoje usprawiedliwienie powiem, że najpierw kłopoty z internetem, potem zepsuł mi się komputer (w sumie to wciąż na niego czekam), do tego mnóstwo zaliczeń, kolokwiów, pisania raportów i sprawozdań, jakieś projekty i zadania. Do tego sesja zaczyna się w poniedziałek więc ruszyła nauka ;) chwilami z gorszym, momentami z lepszym skutkiem, ale niestety dużo tego, a uczyć się trzeba. A tak na dokładkę to jestem jeszcze chora........ gotuję, śniadania jem, wszystko na miejscu, ale czasu brak, oj brak niestety.
Na przełomie stycznia i lutego za to obiecuję coś MEGA na razie cicho sza, ale będzie się działo ;p
Tylko sesja się skończy i na pewno wrócę tu i regularnie będę pisać, choć postaram się już i teraz dodawać w miarę możliwości jakieś pyszności :)

/budyń śmietankowy z marcepanem w czekoladzie, kawa/


niedziela, 13 stycznia 2013

Mocno czekoladowe, makowe i z rodzynkami, pachnące... znów je zrobiłam.


Tak! znów te ciasto fasolowe, ostatni już raz, tj. na pewno nie ostatni tak w ogóle, ale w najbliższym czasie tak. Wykończyłam zapas fasoli w puszce...
Nie będę dodawać kolejnego przepisu, ponieważ był bardzo podobny do tego klik, różnica jaka wystąpiła to dodałam trochę mniej kakao, więcej maku i więcej rodzynek, za to nie było już teraz żurawiny. I piekłam w innych foremkach, trochę mniejszych, choć nie małych, dodałam też odrobinę tłuszczu, ale tylko do wysmarowania formy i zaeksperymentowałam dodając zsiadłe mleko zamiast świeżego. Niczym nie musicie się przejmować i również możecie szaleć z ciastem fasolowym, moje modyfikacje wyglądały tak a nie inaczej ze względu na zawartość lodówki.
Poza tym chciałam dodać, że każde ciasto czy to drożdżowe, francuskie, kruche, biszkopt itp. jest "prawdziwym" ciastem samym w sobie i smakuje zniewalająco, wtedy dodatki są dodatkami, a tu w cieście fasolowym to dodatki grają główną rolę więc powinno być ich bardzo dużo, jak u mnie, bo one decydują o smaku tego wypieku.




Złapało mnie choróbsko... oby szybko uciekło, bo nie mogę teraz chorować, sesja, egzaminy, zaliczenia, projekty, sprawozdania, kolokwia, raporty ....nie mam czasu na chorobę...;(



Ciastka na jeden kęs - NAGRODA

wtorek, 8 stycznia 2013

Serca, usta, kłódka i gwiazda! Czyli najcudowniejsze ciacho jakie ostatnio zrobiłam.


Ja wiem, że obiecałam dodać przepis wczoraj, wiem, tak, wiem .. ale byłam tak zdechła, wypruta, NIEWYSPANA!, zmęczona...uczelnia, sprawy papierowe, milion podpisów by złożyć wniosek z tematem pracy licencjackiej, kto by pomyślał, że tyle zachodu ba! z jednym dokumentem... zakupy jedne drugie, nie miałam siły, a do tego wszystkiego, najgorsze tak znów mimo ogromnego zmęczenia nie mogłam zasnąć, dłuuugo nie mogłam zasnąć. Pobudka 8? nie wiem...nie chcę wiedzieć
chyba zanudzam tym tematem..ale kurcze marzy mi się słodkie długie spanie i wyspanie, czy to tak wiele?
i jeszcze marzec np. albo nie wiem , połowa lutego, co kolwiek byle było już po sesji, ona się jeszcze nie zaczęła, a ja już mam jej dość.
Odebrałam wypłatę dziś! Mała bo mała, ale małe cieszy ;p Duże cieszy i to jeszcze bardziej, duże jak moje ciacho! Tak znów zrobiłam jakieś bycze babeczki-ciastka, a może raczej baby;p
Nie chwaliłam się, ale dość nie dawno na blogowym konkursie wygrałam taką piękną formę silikonową właśnie na baby;) w różnych kształtach. I teraz po kolei:

/dzisiejsze zjedzone do śniadania serca/



/wczorajsza kłódka;p/



a w lodówce jeszcze czekają na swoją kolej:

/gwiazda/


i /usta/


Choć te usta tak kuszą, ze chyba je zbliżę jeszcze dziś do swoich ust;)

Ciacha są na prawdę spore, nie wiem czy to widać na zdjęciach, ale czytając przepis wyobraźcie sobie, że cała ta ilość składników została podzielona na cztery. Zachęcam do zrobienia, większych, mniejszych..są przepyszne i w dodatku czego nie wspomniałam BEZ MĄKI, pamiętacie murzynki klik, bazowałam na tym samym przepisie.

Składniki:
- puszka czerwonej fasoli
- 1 duże jajo
- 5 dużych czubatych łyżek gorzkiego kakao*
- 8 dużych czubatych łyżek maku
- 3 duże łyżki miodu
- 2 duże łyżki cynamonu
- 1 duża łyżka przyprawy do piernika
- 4 duże łyżki domowej konfitury/dżemu (u mnie domowy dżem truskawkowy)
- ok. 8 dużych łyżek mleka
- niecałe 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
- ok. 1/2 łyżeczki sody
- ok. 3 duże garście drobno pokrojonej żurawiny suszonej
- ok. 3 duże garście drobno pokrojonych rodzynek
Wykonanie: 
Płuczemy dokładnie fasolę i blendujemy na gładką masę, w oddzielnym naczyniu razem mieszamy składniki suche i  wsypujemy do fasoli, następnie dodajemy kolejno jajko i mleko, mieszamy dokładnie (można zblędować/zmiksować) w zależności jeśli masa będzie zbyt gęsta można dodać więcej mleka. Na koniec wrzucamy rodzynki i żurawinę, mieszamy i nakładamy do formy do około 1/2 wysokości, następnie układamy na wierzchu łyżkę dżemu i przykrywamy drugą warstwą. Pieczemy w nagrzanym piekarniku w tem.180 stopni około 40 min.Wiadomo mniejsze będą piekły się krócej;)
Są pyszne, bardzo słodkie, wilgotne, mocno czekoladowe, pachnące cynamonem, lekko piernikiem, dla mnie cudo.
Na koniec jeszcze zdjęcie odwróconej gwiazdy byście zobaczyli jak mocno ciacha są "nafaszerowane" rodzynkami i żurawiną, do tego miód i dżem i jest słodko, nie potrzeba dodatkowego cukru.





* dla nie których taka ilość kakao może wydawać się zbyt duża, ciacha są aż czarne zamiast brązowe, ale ja po prostu takie lubię, oczywiście można zmniejszyć wedle uznania

poniedziałek, 7 stycznia 2013

34! Sadzone na maśle i wiekie ciacho na deser.

Chyba zacznę tu więcej pisać..w sumie to po co? Chyba dla siebie, tak po prostu. Mam takie odpływy i przypływy, jednego dnia mam chęć i ochotę tu pisać, innego zastanawiam się po co to w ogóle robię...?

Dzisiejsze:

/dwa duże jaja sadzone na maśle z porem i czosnkiem, dwie pomarańcze i wielkie ciacho*/


*A jeśli chodzi o ciacho to tak! udało się wczorajsze pieczenie, internetu nie było, no ale prąd był ;p plan pieczenia i ochota również. Wrzucę zdjęcia i przepis dziś wieczorem jak wrócę z zajęć i pozałatwiam wszystkie sprawy..a tym czasem uciekam i pozostawiam was w niepewności.

I jeszcze spróbowałam jajka z porem bo zabrakło mi cebuli i ...to był strzał w 10! polecam :*
Udanego dnia :*
Ja cholera jasna dalej nie wyspana....nie mam już siły..

niedziela, 6 stycznia 2013

33! To miała być idealna niedziela... i placki prawie jak brownie.


Zaplanowałam sobie tak, zaplanowałam, i nawet wszystko szło zgodnie z planem, w piątek zakupy spożywcze, kosmetyczne i poczta, w sobotę sprzątanie i przemyślenie całego projektu który trzeba zrobić na poniedziałek, trochę nauki..a niedziela..tak niedziela, w niedzielę tylko napiszę i wyślę gotowy już w myślach projekt, wyśpię się (bo od trzech dni źle śpię), zrobię i zjem duże leniwe śniadanie, trochę relaksu, wieczorne pieczenie. No, ale ..położyłam się wczoraj wieczorem wyjątkowo bardzo wcześnie czyli już po 22, a zwykle jest to 24 i co z tego skoro dobre ponad 5 godzin spędziłam na kręceniu się z boku na bok, tak zgadza się około 4 jeszcze nie spałam, od tego leżenia zaczęło boleć mnie wszystko, nie mogłam sobie znaleźć odpowiedniej pozycji, a głowa to myślałam , że mi wybuchnie, im później tym byłam bardziej zmęczona i bardziej nie mogłam zasnąć. Jakoś się udało..i budzik, poranny buzik, do jasnej cholery, jest niedziela, przecież ja nie nastawiałam budzika, budzik sąsiada? a może śnił mi się budzik, tak czy siak o 8 było po spaniu, ledwo siedząc stwierdziłam, nie idę spać dalej, kolejna pobudka była o 10 i również zaprotestowałam, zwlekłam się po 12...istna męczarnia! A planowałam długi, leniwy, relaksujący dzień, zastałam południe z masakrycznym bólem głowy, nie nie poddam się choć niech kawałek tej niedzieli będzie dobry. Siadam do komputera hura! nie ma internetu.. niech to szlak trafi! a mój projekt? a moje serfowanie po necie? wiadomości ze świata i tego małego świata?, a wasze blagi? a poczta?...jakoś ten post udało mi się udostępnić, ale internetu nie mam dalej...
No dobrze przejdźmy do meritum, bo to leniwe i pyszne śniadanie udało mis ie zrobić i zjeść:)




Przepis na jedną porcję (jak na zdjęciu) wyszło mi 7 dużych palcuchów i jeden maluszek;)
Składniki:
- 3 duże łyżki mąki (u mnie dwie łyżki grubej, ciężkiej mąki żytniej typ2000 i jedna łyżka siemienia lnianego)
- 1 duża łyżka kakao naturalnego
- niecałe 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 1/2 dojrzałego awokado
- 1 duży banan *
- 1 duże jajko
- mleko (dolewać do uzyskania odpowiedniej konsystencji, próbowałam zmierzyć by móc podać wam orientacyjną ilość i było to około 6 dużych łyżek mleka 2%)

Wykonanie:
Wszystko oprócz banana wrzucamy do miski i blendujemy na gładko, potem 3/4 banana kroimy w małe kawałki i dorzucamy do masy, mieszamy, ewentualnie dolewamy mleko, mieszamy i smażymy. Pozostała część banana do dekoracji. Podawać z ulubionymi dodatkami. Smacznego!

*ja miałam tylko mrożonego banana, ale i taki się sprawdził ;p



wtorek, 1 stycznia 2013

2013!

Drugie podejście do tego posta, przed chwilą tak się naprodukowałam, tak ładnie napisałam...ale blogger nie chce ze mną współpracować..wszystko zniknęło..to jeszcze raz.

Witam w Nowym Roku i na początku chciałam wam wszystkim od razu złożyć najserdeczniejsze życzenia Noworoczne, zdrowia, szczęścia, pomyślności, spełnienia marzeń, planów i postanowień, uśmiechu na co dzień, smoakceptacji i realizacji, zadowolenia i oby ten rok był lepszy od poprzedniego:*
Dla mnie rok 2012 nie był zły (edycja: był zły ;(, smutny i pełen łez... ), ale w tym 2013 pokładam wielkie nadzieję, mam nadzieję , że będzie lepszy ...NIE! ja to wiem, że przyniesie mi moje pragnienia.
Postanowienia duże i małe tworzą się już w głowie od wczoraj chyba będę musiała je dopracować i gdzieś zapisać :p
Ja spędziliście noc Sylwestrową? Ja się przyznam zaszalałam, wraz z my Lubym :* spędziliśmy cudowną noc na balu witając Nowy Rok. Zabawę uważam za udaną, nie odmawiałam sobie niczego, towarzystwo i muzyka mi odpowiadały ;). Tak, tak chyba trochę przesadziłam, mieliśmy ogromny wybór z przepysznym menu, nie wiem czy nie zjadłam nawet więcej niż w okresie Świątecznym, alkohol a i owszem zakręcił mi w głowie, ale chyba i w tym temacie jestem dość dziwna...? mimo dość dużego wyboru,  brałam wciąż to samo, a przecież "męskie drinki dla Laleczki?"...macie swoje preferencje w tym temacie? jestem ciekawa:)
No tak, ale nie o tym miało być, ostatnio dość sporo na moim blogu o gotowaniu piszę zbędnie/nie zbędnie zbyt dużo o sobie;)
Mimo tak dużego menu, przed imperezą lub teraz po trzeba się wzmocnić ...mmmm<3 bardzo polecam.Lubię to!

Makaron tri kolore ze szpinakiem, cebulą, czosnkiem i serem feta.



Przepis:
 Składniki:
- makaron ( tu tri kolore)
- szpinak ( u mnie brykiet mrożony)
- kilka ząbków czosnku
- mała cebula
- ser feta ( u mnie tłusty)
Wykonanie:
Gotuję makaron według przepisu na opakowaniu w lekko osolonej wodzie do miękkości. W między czasie na rozgrzanym oleju smażę cebulkę, po chwili wrzucam pokrojony czosnek i gdy się już zarumienią dodaję szpinak, smażę wszystko razem przez chwilę, aż szpinak się rozmrozi, teraz dodaję ulubione przyprawy i wykładam całość na ugotowany makaron, na koniec obsypuję obficie fetą.