środa, 26 września 2012

Francuska zupa z małżami i glazurowaną marchewką, plus moje małe modyfikacje.

Bo nie byłabym sobą gdybym czegoś nie zmieniła. Poza tym brak wszystkich składników do tej zupy przyczynił się do modyfikacji.
Małże leżały w lodówce już drugi dzień, było już sporo po 21, decyzja w trzy minuty i już za chwilę, ona skrobała marchewkę, a on czyścił mule. Jakieś dwie godziny później zjedli razem kolację.:P


Przepis:
- 1kg małży w muszlach (miałam świeże, można użyć mrożonych)
- 1 duża cebula
- kilka marchewek (5-6szt.)
- 1 szklanka bulionu warzywnego (może być z kostki, tak jak u mnie)
- 1 łyżka masła
- świeża pietruszka
- dużo przypraw ( u mnie maggi, pieprz czarny, ziołowy itp.)

Wykonanie:
Tak, mogę przyznać jest długie i pracochłonne, ale warto, najwięcej pracy jest przy czyszczeniu i przebieraniu muli. Należy dokładnie umyć każdą pod bieżącą zimną wodą, szczoteczką dokładnie wyszorować muszle, urwać bisiory (czyli wszelkie nitki wystające z muszli), wszystkie narośla itp., należy od razu wyrzucić muszle które są pęknięte. Czyste małże wrzucamy do dużego garnka na dnie nalewamy wody, przykrywamy i gotujemy na dużym ogniu około 4-5 min, od czasu do czasu można potrząsnąć garnkiem. Następnie studzimy i wyrzucamy muszle które się nie otworzyły podczas gotowania. Kilka ładnych otwartych muli odkładamy na bok, a resztę wyjmujemy delikatnie łyżeczką z muszli.
Do osobnego garnka wlewamy około 1/3 bulionu i wrzucamy drobno posiekaną cebulkę i marchewkę pokrojoną na kawałki, dodajmy łyżkę masła i dusimy, aż cały płyn wyparuje. Następnie wrzucamy wszystkie małże (zarówno te z muszlami i bez) dodajemy posiekaną pietruszkę, resztę bulionu i dużą ilość przypraw, chwilę trzymamy na gazie. Gotowe! Idealne danie na romantyczną kolację, nie zapomnijcie o winie. Smacznego:)



7 komentarzy: