niedziela, 30 września 2012

Torcik.

Ten post dość długo czekał na opublikowanie, dlatego, że po prostu zapomniałam zrobić zdjęć całego tortu i mam tylko kilka fot jego kawałków, zbyt szybko również znikł, i nie został dobrze sfotografowany.
Robiłam go na przyjazd pewnej wyjątkowej osoby, w sumie dość nie dawno, na pewno jest do powtórki, bo mimo mojego początkowego nie zadowolenia (bardzo rzadko jestem zadowolona z efektów) smakował i to bardzo.

A oto zdjęcia toru z czterech części, trzech kremów, galaretki i polewy, o taki mały torcik ;)


Może szczegółowego przepisu nie będę podawała, bo wbrew pozorom jest on dość łatwy.
Biszkopty zrobiłam dwa i każdy przekroiłam na pół, a potem ustawiłam jeden na drugim, dlatego jest taki wysoki ;p
Ciasto na biszkopt klasycznie:
Jajka, mąka i cukier. Używam proporcji, że na każde jajko przypada duża łyżka mąki i duża łyżka cukru. Ubijamy białka na sztywno, powoli dosypując cukier, potem ciągle miksując wrzucamy żółtka, na koniec bardzo delikatnie należy wmieszać przesianą mąkę. Na blaszkę i do piekarnika tem.170-180 stopni 30-40min. sprawdzamy patyczkiem. Co do biszkoptów to tak powiem, wprawiałam się i wychodzą pyszne :D
Jeśli chodzi o krem zrobiłam dwie porcje jasnego kremu takiego samego jak tu: klik, a trzecią czekoladową identycznie tylko dosypałam kakao. Przekrojone biszkopty przekładałam kremami jasny, ciemny, jasny na wierzch najprostsza polewa: margaryna/masło, cukier, kakao i pokrojona w kawałki galaretka truskawkowa, dekoracja z polewy (choć tu musicie uwierzyć na słowo).
Och pyszności!
Taki spontaniczny, bezstresowy, bez przepisowy i prosty tort!

sobota, 29 września 2012

Koniec z kupowaniem jogurtów.

Wiem, że do końca to nie zostanie spełnione, bo zbyt bardzo lubię te kremowe, naturalne, sklepowe jogurty i serki homo, ALE.. raz na jakiś czas zastępować je będę "jogurtem", a raczej lepsza nazwa to koktajl, domowy koktajl z zsiadłego mleka i owoców. Zsiadłe mleko nie którym źle się kojarzy, ale w parze z owcami i przy pomocy blendera uzyskujemy pyszne i  zdrowe koktajle.
Domowa produkcja zsiadłego mleka rozpoczęta!

 /dzisiejsza propozycja to domowe zsiadłe mleko zmiksowane ze śliwkami i cynamonem/



A jak sobie wyhodować takie mleczko?

Jest to wręcz bardzo proste, na początek potrzebujemy:
- mleko oczywiście, im tłuściejsze tym lepiej, ale na 2% też wychodzi
- jogurt, maślankę, kefir (wszystko naturalne), jeśli masz użyj w zamian, lub dodatkowo, jakiś serek homo, czy śmietankowy

Do naczynia( np. duża szklanka, garnek, zależy ile chcemy mieć zsiadłego mleka) wlewamy nasze produkty, np. po 2 łyżki jogurtu, 2 łyżki maślanki itp., (oczywiście możesz dodać całe opakowania) i mieszamy, wszystko zalewamy mlekiem (do pełna) i odstawiamy w tem. pokojowej na około 24 do 48 godzin. Po tym czasie już zacznie się zcinać, jest już gotowe, można miksować, zjadać, dodawać dowolne dodatki. Ja zwykle wstawiam je jeszcze na dobę do lodówki.
Przy każdym kolejnym zsiadłym mleku nie musicie kupować kolejnych serków i jogurtów, wystarczy z poprzedniego wziąć łyżkę- dwie zaczynu, czyli po prostu gotowego zsiadłego mleka (tylko przed dodaniem owoców i dodatków) i zalać nową porcją mleka i powtórzyć procedurę ;).
Gdy ja zaczynałam przygodę z zsiadłym mlekiem stwierdziłam, że to nie dla mnie, bo nawet robiąc sobie małe porcje (robię zwykle szklankę) to i tak co dzień go nie będę jadła, ale Uwaga! gotowe zsiadłe mleko może w lodówce stać nawet tydzień, szczerze to im ono dłużej stoi tym jest lepsze, bardziej gęste, kremowe itp.
A miksować można naprawdę ze wszystkim, owoce są świetne, cudowne połączenie z bananem i masłem orzechowym lub jabłko, śliwki i cynamon, brzoskwinia i wiórki kokosowe... jest mnóstwo możliwości.
Polecam gorąco!




piątek, 28 września 2012

Owsianka dla Misia.

Oj tam, oj tam, zrobiłam mu na śniadanko, bardzo smakowało, zjadł przed wyjazdem.... i znów rozstanie, i znów tęsknię ;(, ale to już ostatni raz i na krótko (więc odpoczywam ;p).

/owsianka (płatki owsiane, otręby owsiane, zarodki pszenne), na mleku z łyżką budyniu śmietankowego, z cukrem (bo nie słodkiej to nie zje :/ ), z rodzynkami, orzeszkami ziemnymi i deserem sojowym o smaku waniliowym/



czwartek, 27 września 2012

Idealna zupa z czerwonej soczewicy.

Długo się przymierzałam, aż wreszcie kupiłam czerwoną soczewicę i pierwszy raz w życiu zrobiłam z niej zupę, zakochałam się, wyszła idealna, gęsta i sycąca, jestem wręcz pewna, że w tą jesień i zimę nie raz jeszcze mnie ogrzeje.
Zupa jest bardzo prosta i szybka.



Przepis na 1 porcję:
Składniki:
- 1/2 szklanki czerwonej soczewicy
- 1/2 czerwonej papryki
- 1/2 l wody
- duży pomidor
- mała cebula
- 1 ząbek czosnku
- 1 łyżka masła
- przyprawy (maggi, pieprz, sól, papryka słodka w proszku, duuużo bazylii)
- świeża natka pietruszki

Wykonanie:
Zagotowujemy wodę (można użyć bulionu, lub wrzucić 1/4-1/2 kostki rosołowej, ale ja pominęłam, mam mnóstwo innych smaków w zupie), wrzucić soczewicę i na małym ogniu gotować około 5min. następnie wrzucić pomidora pokrojonego w kostkę i jeszcze chwilę gotować, od czasu do czasu mieszając. W między czasie na łyżce masła podsmażyć drobno posiekaną cebulkę i paprykę, następnie dodać do zupy. Zagotować i zdjąć z ognia. Dodać przyprawy i pokrojony czosnek, całość zblendować, podawać posypaną świeżą pietruszką. Można ugotować ziemniaczki lub podać z grzankami, ja zjadłam z tostem.
Smacznego!


środa, 26 września 2012

Francuska zupa z małżami i glazurowaną marchewką, plus moje małe modyfikacje.

Bo nie byłabym sobą gdybym czegoś nie zmieniła. Poza tym brak wszystkich składników do tej zupy przyczynił się do modyfikacji.
Małże leżały w lodówce już drugi dzień, było już sporo po 21, decyzja w trzy minuty i już za chwilę, ona skrobała marchewkę, a on czyścił mule. Jakieś dwie godziny później zjedli razem kolację.:P


Przepis:
- 1kg małży w muszlach (miałam świeże, można użyć mrożonych)
- 1 duża cebula
- kilka marchewek (5-6szt.)
- 1 szklanka bulionu warzywnego (może być z kostki, tak jak u mnie)
- 1 łyżka masła
- świeża pietruszka
- dużo przypraw ( u mnie maggi, pieprz czarny, ziołowy itp.)

Wykonanie:
Tak, mogę przyznać jest długie i pracochłonne, ale warto, najwięcej pracy jest przy czyszczeniu i przebieraniu muli. Należy dokładnie umyć każdą pod bieżącą zimną wodą, szczoteczką dokładnie wyszorować muszle, urwać bisiory (czyli wszelkie nitki wystające z muszli), wszystkie narośla itp., należy od razu wyrzucić muszle które są pęknięte. Czyste małże wrzucamy do dużego garnka na dnie nalewamy wody, przykrywamy i gotujemy na dużym ogniu około 4-5 min, od czasu do czasu można potrząsnąć garnkiem. Następnie studzimy i wyrzucamy muszle które się nie otworzyły podczas gotowania. Kilka ładnych otwartych muli odkładamy na bok, a resztę wyjmujemy delikatnie łyżeczką z muszli.
Do osobnego garnka wlewamy około 1/3 bulionu i wrzucamy drobno posiekaną cebulkę i marchewkę pokrojoną na kawałki, dodajmy łyżkę masła i dusimy, aż cały płyn wyparuje. Następnie wrzucamy wszystkie małże (zarówno te z muszlami i bez) dodajemy posiekaną pietruszkę, resztę bulionu i dużą ilość przypraw, chwilę trzymamy na gazie. Gotowe! Idealne danie na romantyczną kolację, nie zapomnijcie o winie. Smacznego:)



poniedziałek, 24 września 2012

Jeszcze, jeszcze bardziej zdrowe muffiny.

Były już bardzo podobne. Pszenno-żytnie, pół na pół, ale posuwając się dalej w eksperymencie postanowiłam zwiększyć ilość mąki żytniej, a odrobinę zmniejszyć ilość pszennej, dodałam też odrobinę otrębów. Wyszły prawie identyczne, trochę mniejsze, czego się spodziewałam, bo mąka żytnia gorzej rośnie, ale jestem bardzo zadowolona (mówiąc bardzo skromnie) wyszły pyszne, w smaku nie czuję żadnej różnicy. Czy posunę się dalej robiąc całe z mąki żytniej nie wiem, ale kombinacji różnych rodzajów mąk to chyba spróbuję jeszcze. A tym czasem, czekoladowe muffinki...proszę się częstować! Moje ulubione!



Przepis na 6sztuk:
Składniki suche:
- czubata szklanka mąki (u mnie ok.3/4 szklanki mąka żytnia (typ 2000), reszta mąka pszenna (typ 650))
- 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 2 czubate łychy gorzkiego kakao
- 1/2 szklanki cukru lub miodu
- 1/2 łyżki otrębów owsianych
- 1/2 łyżeczki soli
Składniki mokre:
- 1 duże jajo
- 1/2 szklanki mleka
- 3 łychy roztopionego masła
Dodatkowo:
- 1/2 szklanki drobno pokrojonych rodzynek
- orzeszki do dekoracji

Wykonanie:
W jednym naczyniu łączę składniki suche, w oddzielnym mokre (wszystkie w tem.pokojowej), następnie dodaje suche do mokrych, ponownie mieszam, wrzucam drobno pokrojone rodzynki, mieszam. Masę nakładam do papilotek, na wierzchu układam orzeszki i piekę około 30min, w nagrzanym piekarniku w tem.200 stopni. Smacznego!




Smakołyki na pikniki

niedziela, 23 września 2012

Faszerowane warzywa, cukinia i papryka, a do tego leczo.

Tak sobie myślę i rozmawiam ze sobą "nafaszerować papryki czy cukinię? Papryki, nie jednak cukinię... to najlepiej po pół papryki i po pół cukinii"
A do tego leczo.
Tak sobie dziś gotowałam, na wspólny posiłek..


Ugotowałam brązowy ryż, duuużo.... przesmażyłam dobrze doprawione mięsko drobiowe (kurczak i indyk), papryka na pół, cukinia na pół. Warstwa ryżu, kawałki mięsa, wszystko przeplecione świeżą pietruszką, na to żółty wędzony ser i do piekarnika.
Cukinię, paprykę, pomidory w kostkę, cebulę w piórka, przywrawiam duuużo, świeża pietruszka, mięsko, mieszam, gotuję i mieszam, sprawdzam jak mi się piecze, łyżka mąki do zagęszczenia sosu, nafaszerowane warzywa na talerz, już się przypiekły, ser się roztopił, leczo do miseczki, leczo na ryż.
Wstawaj Kochanie obiad gotowy.



Paprykujemy 3

piątek, 21 września 2012

Słoneczne pancakes i frytki z kiełbaską - dla równowagi.

Były dietetyczne frytki ;) więc dziś na wspólny posiłek przygotowałam tradycyjne, tak dla równowagi, pyszne, złociste z kiełbaską, Lubicie?
..ale nie o frytkach pisać będę, bo chciałam wam przedstawić słoneczne, żółte, cukiniowe pancakes, które podałam z w/w frytkami, świeżym szpinakiem i malinowymi pomidorami <3.




Przepis na porcję dla dwóch osób (10 pancakes):
- 1 cała żółta cukinia
- 4 jajka
- 1,5 łyżki mąki pszennej (u mnie typ 650)
- 1,5 łyżki zarodków pszennych
- przyprawy (u mnie curry, czarny i czerwony pieprz, sól)
- masło do smażenia

Wykonanie:
Na małych oczkach tarki ścieramy cukinię i dokładnie odciskamy, lekko solimy i odstawiamy. Po chwili znów odciskamy (cukinia pod wpływem soli puści nadmiar wody). Do cukinii dodajemy mąkę, zarodki, przyprawy i mieszamy. W osobnym naczyniu ubijamy białka z odrobiną soli na sztywną pianę. Dodajemy pianę do masy, dokładnie mieszamy i smażymy na dobrze rozgrzanej patelni na maśle.
Smacznego!





środa, 19 września 2012

Frytki, zajrzyj, a bardzo się zdziwisz.

Lubisz frytki?
Ja raczej rzadko jem, czasami gdy wokół mnie rozchodzi się ich zapach skubnę kilka gdy nikt nie widzi nie mogąc się powstrzymać, ale raczej ich nie jadam w klasycznej wersji. Natomiast dość nie dawno odkryłam coś co sprawiło, że teraz frytki będę zajadać i zajadać non stop. Podpatrzyłam u dietetycznych sióstr ;) przepis na to cudeńko i trochę go zmodyfikowałam na własne potrzeby i upodobania, a teraz dzielę się z wami, spróbujcie...pychota :D



Przepis na jedną porcję (jak na zdjęciu):
- 1/2 dużego selera
- 2 łyżki masła
- przyprawy ( u mnie słodka mielona papryka)

Wykonanie:
Selera obrać i pokroić na frytki, obsypać przyprawami i polać stopionym masłem, wymieszać dokładnie i odstawić na 0,5- 1 godz.. Wysypać na blaszkę na folię aluminiową i piec w nagrzanym piekarniku około 35 min. w tem. 180-200 stopni. Podawać z ulubionymi dodatkami lub jako dodatek :P
Smacznego :D



* i teraz już nawet frytki możemy jeść razem :*

Pieczona owsianka.

Ta pogoda chyba sama nie wie czego chce. Znów zimno, znów brak słońca.. a Ja?
Upiekłam dziś owsiankę, a niby dlaczego nie mogę zjeść jej w porze obiadu, skoro obiad będzie na kolacje?
A Ja? dziś jestem...chyba taka jesienna, pieczone śliwki i cynamon, ten zapach rozchodzi się wciąż po pokoju, jadłam kwaśne jabłka, kawa i kawa zagryzane czekoladą, cieplejsze ubrania, dziś jak i wczoraj, i jak jutro.. dziś przyszło mi tęsknić, wspominać, wypatrywać, wyczekiwać. Bo najfajniej to jest razem zjeść drugie śniadanie na obiad, razem pić tą kawę i jeść czekoladę (choć czekoladę to zwykle ja ;) )  i robić czasem nic, a czasem wszystko. I gotować lub próbować gotować razem.... a dziś? dziś przyszło mi tęsknić.
 
/pieczona owsianka z płatkami owsianymi górskimi, otrębami owsianymi, śliwkami, jajkiem, płatkami migdałów i cynamonem/



Składniki na 1 porcję:
- 4 łyżki płatków owsianych górskich
- 1/2 łyżki otrębów owsianych
- 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
- 1 duże jajko
- 2 łyżki mleka
- 2 łyżeczki cynamonu (u mnie świeża laska cynamonu)
- masło do wysmarowania formy
- kilka śliwek
- płatki migdałów

Wykonanie:
W rondelku zmieszać płatki, otręby i sodę, zalać wodą i chwilkę pogotować, odstawić. W miseczce roztrzepać jajko z mlekiem i dodać do płatków wraz z 1 łyżeczką cynamonu. Kilka śliwek pokroić i wmieszać w masę (ja 2 wmieszałam + 3 dałam na wierzch). Do wysmarowanej masłem żaroodpornej foremki wlać masę, ułożyć śliwki, posypać cynamonem i płatkami migdałów. Zapiekać w tem. 170 stopni przez około 40 min., podawać np. z jogurtem.

*proponuję zrobić również na mleku, ja następnym razem taką zrobię, dziś mleko poszło do kawy ;p


wtorek, 18 września 2012

100% żytni, 100% pyszny, mini chlebek.

Tak to mój pierwszy chlebek, malutki, ale pyszny. Wykonany 100% tylko na mące żytniej, na żytnim zakwasie, bez żadnych dodatków. Dość ciężki, długo zachowujący świeżość, czy może trochę nie udany? sama nie wiem, chciałam malutki, tak na początek, na próbę... i taki wyszedł, choć przyznam, że liczyłam, że trochę bardziej urośnie. No trudno... i tak mi smakował :)
Wiem już, że następnym razem będę musiała dodać choć trochę innej mąki, ponieważ ta na której piekłam ten chlebek, jest bardzo ciężka i trudno "mu" było urosnąć.

Przepis na zakwas już się pojawił.  Sam chlebek też mogliście już zobaczyć w śniadaniu nr. 21!
A teraz tylko sam przepis, wykonanie i zdjęcia ;) ( nie pokazują one całego chleba, część nie doczekała ;)



Składniki:
- 1/2 szklanki zakwasu żytniego
- 1 szklanka mąki żytniej (typ 2000)
- 4 łyżki wody
- 1 łyżeczka soli

Wykonanie:
Wszystkie składniki wymieszać razem. Ciasta nie trzeba długo wyrabiać, wystarczy by składniki się połączyły, przykryć ściereczką i odstawić w tem. pokojowej na 4-5 godzin, tu chlebek powinien urosnąć, mój nie zbyt się postarał...potem wstawiamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy najpierw 10min. w tem. 220 stopni, potem około 40min w 200 stopniach.

Ja zupełnie się nie przejmuję tym, że on nie chciał mi zbytnio rosnąć ( a wiem, ze zakwas był dobry) jak na mój pierwszy chlebek jestem zadowolona, a każdy następny będzie lepszy.
I jeśli ktoś chciałby skorzystać z przepisu polecam użyć mieszanki mąki żytniej i pszennej w proporcji 1:1, ja następnym razem tak zrobię, a teraz zajadam się moimi mini tościkami :d i pozdrawiam :D

poniedziałek, 17 września 2012

Zdrowa tarta z brokułem, fetą i oliwkami.

Tarta którą widzieliście w śniadaniu nr. 22, ku mojemu zdziwieniu wzbudziła spore ;) zainteresowanie. Jak obiecałam dodaję przepis.

Zdrowa tarta, tak! dobrałam składniki by oprócz smaku wnosiła wartości odżywcze do naszego menu. Spód tarty jest eksperymentem robionym pierwszy raz, ba! podczas przygotowywania nawet zmieniałam koncepcję. No, ale do rzeczy...



Albo jeszcze nie, bo najpierw muszę się trochę potłumaczyć. W moim asortymencie jeszcze nie ma okrągłej formy do tarty (hm..no sporo rzeczy w nim jeszcze nie ma) więc musiałam sobie jakoś poradzić i użyłam małej blaszki o wymiarach 22 x 25 cm. Jeśli użyjecie okrągłej formy o średnicy 22 cm, też będzie dobrze, bo ciasta na spód wyszło mi na prawdę na styk, ledwo, ledwo wystarczyło. A co do kuchennych gadżetów to mogę się pochwalić, że od wczoraj mam do dyspozycji małą, śliczną i dokładną wagę kuchenną, więc moje przepisy będą bardziej dokładne, choć ja i tak lubię robić wile rzeczy "na oko".

Składniki na spód:
- 50g mąki żytniej ( u mnie typ 2000)
- 30g mąki pszennej (typ 650)
- 30g otrębów owsianych
- 15g masła
- 2 łyżki zsiadłego mleka (można zastąpić kwaśną śmietaną/gęstym jogurtem/serkiem homo)
- 1 żółtko
- 1 łyżeczka soli
- 1 łyżeczka bazylii
- 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

Składniki na wypełnienie:
- 1 duże jajo + 1 białko (które zostało nam z wykonania spodu)
- 100g fety (ja użyłam prawdziwej greckiej pełnotłustej fety)
- 1 łyżeczka bazylii
- 1 mała cebulka
- brokuł
- czarne oliwki

Wykonanie:
Mieszamy wszystkie składniki na spód i zagniatamy ciasto. Gdy używamy blaszki koniecznie(!) wykładamy ją papierem do pieczenia, gdy mamy silikonową formę możemy pominąć papier. Rozwałkowujemy lub palcami rozgniatamy ciasto i układamy w formie, robiąc trochę wyższe brzegi, potem robimy kilka dziurek widelcem, aby powietrze nie robiło bąbli. Wstawiamy do rozgrzanego piekarnika i pieczemy około 15min. w tem. 160-180 stopni.


Koniecznie studzimy spód, można go na chwilę delikatnie wyjąć z formy. W między czasie lekko podgotowujemy brokuł i studzimy, kroimy fetę. Gdy spód już będzie zimny układamy małe różyczki brokuła na dnie i obsypujemy obficie fetą.


W miseczce delikatnie roztrzepujemy jajko i białko z bazylią i dowolnymi przyprawami, następnie zalewamy całość, starając się równo rozprowadzić masę jajeczną. Na koniec na wierzchu układamy oliwki i pokrojoną w piórka cebulę i znów zapiekamy, tym razem około 30-40 min. w tem 180 stopni. I gotowe. Smacznego!!!


22! Pokaż śniadanie - ostatni raz.

Może nie ostatni, ale na pewno nie będę robić tego co dzień, od czasu  do czasu, gdy będzie coś godnego do pokazania ;), ale dzisiejsze śniadanie było cudowne, takie poniedziałki lubię!

/ trzy kawałki tarty żytnio-pszenno-otrębowej z prawdziwą grecką tłustą feta, brokułem, cebulą i czarnymi oliwkami/, a w oczekiwaniu na piekącą się tartę .../pół wędzonej makreli+warzywa/



Te zdjęcia tego nie oddają, ale ta tarta była przepyszna!! Niedługo dodam przepis, polecam gorąco  wszystkim!


 

niedziela, 16 września 2012

21! Niedzielne śniadanie.

Stwierdzam, że to jest chyba moje jedne z ulubionych śniadań, standardowe, banalne, niezwykle proste, jajka, tak jajka na śniadanie...
Może właśnie dla tego nie prowadzę typowo śniadaniowego bloga, bo na co drugim poście były by jajka na miękko i kanapki, tego pewnie też bym nie dodała...no, ale kontynuacja akcji zobowiązuje;)

/żytnie domowe mini tosty z masłem, dwa duże jaja na miękko, warzywa i jogurt naturalny z malinami i słonecznikiem/ 




sobota, 15 września 2012

Zakwas żytni.

Produkcja własna rozpoczęta!
A tak na prawdę rozpoczęta już tydzień temu, gdy wpadłam na pomysł w sobotni wieczór, że upiekę swój własny, pierwszy chleb i w dodatku będzie on 100% żytni na zakwasie. Więc, no cóż najpierw ten zakwas trzeba wyhodować...no to hodowałam, cały tydzień, proszę bardzo:

   Bierzemy duże szklane naczynie ( ja użyłam dzbanka na wodę/herbatę jakoś tak wpadł mi w ręce i wydawał się odpowiedni) i:
1. pierwszego dnia o konkretnej godzinie u mnie była to godz. 0.00 ( :D) , do dzbanka wrzucamy łychę mąki żytniej ( u mnie typ 2000) i około 1,5 łyżki wody ( nie może być chlorowana!, może być kranówka, mineralna w tem. pokojowej) no i mieszamy, przykrywamy ściereczką wierzch naczynia i odstawiamy
2. następnego dnia o godz. 12.00 ( czyli 12godz. później) dokarmiamy: kolejna łycha mąki i tyle samo wody... i tak dalej i tak dalej... przez około 3-4 dni karmimy co 12 godz.
3. po tych 4 dniach mamy zakwas młody i już na takim można coś piec ( ja nie wiem, nie piekłam ;) )postanowiłam wychodować dojrzały, czyli siedmiodniowy
4. czyli dalej karmimy tak samo, ale już nie co 12 godz. tylko co 24 godz. mniej więcej o tej samej porze

 Na początku nic się nie będzie działo, więc spokojnie nie ma się co przejmować ;) po kilku dniach, nie wiem po około 3, coś tam zaczyna ożywać, pojawiają się bąbelki, trochę rośnie, mój jakoś bardzo nie rósł, ale bąbelki miał ;) czyt. żył :D, zaczyna również pachnieć, ale nie są to bardzo intensywne zapachy, więc spokojnie.

Co do zdjęć, na początku zaczęłam robić za każdym razem po karmieniu, ale tych zdjęć narobiłam tyle, że się pogubiłam, nie wiem już które było którego dnia, część mi zaginęła, pomieszały się, no cóż... dodaję co zostało ;). Niestety nie mam zdjęcia z "bąbelkami" ;(

Jeśli chodzi o zakwas to wszystko! A co z tego zakwasu powstanie, dowiecie się niebawem, (jeśli w ogóle coś powstanie :D )  A jak będzie czym to się pochwalę.. więc do zobaczenia!
 *Co do ilości, oczywiście można i trzeba robić z większych ilości mąki, ja robiłam tylko z 1 łyżki, bo chciałam w rezultacie wyhodować mało tego zakwasu, na jeden mały chlebek, na mój pierwszy raz.
Uzyskałam pół szklanki żywego zakwasu 100% żytniego.