czwartek, 31 sierpnia 2017

Najlepszy, prawdziwy Hummus!






Hummus jadłam mnóstwo razy, sama kręciłam w domu, próbowałam również w różnych miejscach, knajpach, restauracjach, domówkach... że jest pyszny nie trzeba nikogo przekonywać, że zdrowy i modny to też jasne, ale przepisów na hummus jest tyle, że na prawdę można by się o to pokłócić. I tak kłócą się mieszkańcy Bliskiego Wschodu o to kto tak na prawdę jest jego twórcą.
Nie raz słyszałam w programach kulinarnych o dużej ilości oliwy którą koniecznie trzeba dodać do hummusu, by uzyskać jego kremowość i gładkość, pełno jest humusów buraczkowych czy dyniowych w blogosferze, ale szukałam i szukałam tego prawdziwego idealnie kremowego, gęstego i mającego to coś ;)
Więc gdzie jest ten sekret?
Próbowałam sama robić pastę sezamową, prażyłam ziarenka i miksowałam do upadłego by uzyskać gładki krem, ale to nie było to. Błędem nie było robienie tahiny, a jej zła proporcja do ciecierzycy. Poza tym nie ma się co oszukiwać, bez super sprzętu wykonanie takiej prawdziwej idealnej tahiny nie jest możliwe, więc postanowiłam ją kupić ;) i wam też radzę, co ważne wybierzcie jasną i delikatną, taka będzie najlepsza.
Teraz ciecierzyca, choć może powinna być na pierwszy miejscu ? ;) zwykle gotowałam sama, najpierw moczyłam przez noc i gotowałam, próbowałam również z tą puszkową i zawsze coś było nie tak. Jest taki jeden mały sekret którego nie wstydzą się najwięksi kucharze:  SODA! tak dobrze widzisz chodzi o sodę oczyszczoną którą należy dodać zarówno do moczenia jak i gotowania suszonej ciecierzycy, zdecydowanie ułatwia to przygotowywanie humusu.
Poza ciecierzycą i tahiną niezbędna jest jeszcze nie wielka ilość soku z cytryny i sól oraz lodowata woda, co ważniejsze dodana w odpowiednim momencie przynosi niesamowity efekt i daje nam przyjemną kremową pastę. I jeszcze czosnek, wy możecie go pominąć ale ja nie mogę bez niego żyć :P
Banał nie banał ale kto choć odrobinę ma pojęcie o kuchni 5 smaków i zna żywioły może się tu dopatrzyć każdej z przemian co jest sekretem sukcesu. Jeśli stosujecie zasady kuchni pięciu przemian należy zachować odpowiednią kolejność. Mamy tu smak słony (ugotowana ciecierzyca, sól), kwaśny (sok z cytryny), gorzki (szczypta kurkumy ),słodki (jasna tahina), ostry (czosnek) tak więc 5 smaków czyli pełnię :D

A teraz przejdźmy do konkretów, czyli przed Wami przepis na hummus idealny!

Składniki:
- 1 szklanka suchej ciecierzycy
- 1 szklanka jasnej pasty tahini 
- 3 łyżki soku z cytryny 
- 2 łyżeczki sody oczyszczonej
- 2-3 ząbki czosnku (wedle uznania)
- 1/3 szklanki lodowatej wody 
- sól
+ do podania: oliwa/zioła/orzechy/grzanki itp.

Wykonanie:
Ciecierzycę moczymy przez całą noc w wodzie z dodatkiem jednej łyżeczki sody oczyszczonej. Rano wodę odlewamy, zalewamy świeżą, dodajemy drugą łyżeczkę sody i gotujemy do miękkości. Następnie odcedzamy i studzimy. Dodajemy pastę sezamową, czosnek, sok z cytryny, sól i wszystko blendujemy na gładką masę, ja spokojnie robię to zwykłym ręcznym blenderem. Gdy masa będzie już gładka wlewamy lodowatą wodę i jeszcze chwilę blendujemy, aż otrzymamy cudowną, kremową, aksamitną masę. Teraz już tylko nakładamy na duży talerz, robimy wgłębienie łyżką, polewamy obwicie oliwą i posypujemy ulubionymi dodatkami, zjadamy z pajdą chleba.
Smacznego!



wtorek, 18 lipca 2017

Domowe mleko kokosowe.

Czas na powrót mleka na stałe do mojego menu.
Wymaga trochę pracy to fakt, ale na prawdę warto!
To będzie szybki wpis i chciałabym napisać szybki jak zrobienie mleka, ale to już zależy od tego czy użyjecie gotowych wiórek ze sklepu czy rozbijecie kokosa (jak ja!)
Do dzieła :)



Potrzebny nam tylko kokos :)
Tak więc rozbijamy, obieramy brązową skórkę i trzemy na tarce na drobnych oczkach (chyba że macie jakieś wypasione blendery to czemu nie ;). Wrzucamy do miski i zalewamy wrzątkiem tylko tyle by woda przykryła całość. Odstawiamy na 2-3 h. Po tym czasie blendujemy i odcedzamy wiórki od mleka na gazie mocno odciskając. Wrzucamy ponownie do miski i czynność powtarzamy znów zalewając je wrzątkiem. Tym razem blendujemy od razu, na gorąco. Chwile czekamy by nie oparzyć łapek i znów odcedzamy dobrze odciskając. Płyny łączymy ze sobą. Gotowe!
W ręku trzymam litrowy słoik, to ilość mleka jaką uzyskałam z jednego średniej wielkości kokosa :)
Smakowitego kokosowego :) i Miłego dnia :)

P.S. Wiórki które zostaną rozkładamy na blaszce i suszymy w piekarniku w tem około 100 stopni przez 10-15 min (pilnujemy!) następnie mielimy w młynku do kawy i mamy najprawdziwszą mąkę kokosową :)

piątek, 14 lipca 2017

Czekoladowe ciasto z ciecierzycy.


Wreszcie się skusiłam ;) królują na blogach ciasta bez mąki, ja piekłam już nie raz bez mącznie ale nigdy jeszcze nie próbowałam z ciecierzycy. Oczywiście jestem pozytywnie zaskoczona i zadowolona! Wyszło pysznie i Zdrowo! Do piekarników marsz ;)

Składniki:
- 1 puszka ciecierzycy
- 100 g suszonych daktyli bez pestek
- 6 łyżek oleju kokosowego nierafinowanego
- 4-5 łyżek wody
- 2 jajka
- 6 łyżek naturalnego kakao 
- 1 łyżeczka sody oczyszczonej
- szczypta soli
- szczypta chilli 
- ziarenka z jednej laski wanilii
-  gorzka czekolada

Wykonanie: 
Daktyle zalewamy wrzątkiem i odstawiamy by zmiękły. Odsączamy ciecierzyce i rozpuszczamy olej. W blenderze miksujemy razem ciecierzycę, namoczone daktyle i olej, podczas blendowania dodajemy około 4-5 łyżek wody z moczenia daktyli która pomoże nam uzyskać gładką i jednolitą masę. Wszystko przekładamy do miski i dodajemy resztę składników oprócz czekolady. Wszystko razem dokładnie mieszamy, przekładamy do formy i pieczemy w tem. 180 stopni przez około 40-45 min. Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej i polewamy nią ciasto. Celowo nie podaję ilości, użyjcie według uznania, ale wiadomo im więcej tym lepiej ;) 




sobota, 15 kwietnia 2017

Łatwy tort!


Jak co roku w pierwszej połowie kwietnia piekę tort lub inny tego typu smakołyk ;) dla mojego Jubilata :*
Wyszedł na prawdę duży i pyszny,puszysty jak chmurka biszkopt i słodkie delikatne kremy, polecam wykonanie, możecie przepis modyfikować wedle waszych preferencji i zawartości lodówki. To do dzieła!

Składniki:
biszkopt:
- 4 duże jaja
- 4 łyżki mąki pszennej
- 4 łyżki mąki ziemniaczanej
- 6 łyżek cukru
- 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
- szczypta soli
krem 1:
- 2 opakowania budyniu śmietankowego
- 1/2 l mleka
- 4 łyżki cukru
-  250 g masła 
krem 2: 
- 300 ml słodkiej śmietanki kremówki 30% 
- 2 łyżki cukru pudru
- czubata łyżeczka żelatyny 
krem 3:
-wiaderko serka homogenizowanego
dodatki: 
- 1 opakowanie okrągłych biszkoptów
- kawa rozpuszczalna
- kilka kostek gorzkiej czekolady






Wykonanie: 
Zaczynamy od przygotowania biszkoptu. Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej. Cukier zmieliłam w młynku do kawy na puder. Mąkę, skrobię i proszek do pieczenia przesiałam dwa razy przez gęste sitko. Jajka oddzieliłam białka od żółtek. 
Białka jajek umieszczamy w dużej misce dodajemy szczyptę soli i ubijamy na puszystą pianę, pod koniec ubijania dodajemy stopniowo cukier. Możecie użyć zwykłego, drobnego do wypieków lub pudru jak ja. Im lżejszy cukier tym lepiej. To samo tyczy się mąk, im lżejsze czyli lepiej przesiane tym lepiej. Ja przesiewam dwa razy i używam mąki tortowej typ 450. Do naszej masy z białek i cukru dodajemy żółtka, stopniowo i powoli nie przerywając ubijania. Następnie do masy jajecznej dodajemy przesiane maki i mieszamy delikatnie drewnianą szpatułką. Całość przekładamy do tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia i wkładamy do nagrzanego piekarnika tem. 180 stopni, pieczemy 40-45 min lub do tzw. "suchego patyczka". Po upieczeniu wyjmujemy z piekarnika i rzucamy (tak rzucamy!) upieczonym biszkoptem w foremce na podłogę. Najlepiej na podłodze położyć grubszą ścierkę lub ręcznik. Rzucamy mniej więcej z wysokości kolan tak 2-3 razy. Jeśli się boicie o swoje ciasto lub podłogę w kuchni możecie pominąć tę czynność ;) 
Krem budyniowy pojawił się u mnie na blogu nie raz, jest to krem karpatkowy. Gotujemy budyń w mniejszej ilości mleka, studzimy. Masło miksujemy mikserem na gładką masę i dodajemy stopniowo ostudzony budyń. Miksujemy do uzyskania gładkiego kremu. 
Ubijamy mocno schłodzoną śmietanę kremówkę, gdy zacznie się pienić dodajemy stopniowo cukier. Gdy uzyskamy już pożądaną konsystencję dodajemy ostudzoną żelatynę którą wcześniej rozpuściliśmy w 40 ml ciepłej wody. 
Kremy schładzamy.
Zaparzamy jeszcze mocną kawę do nasączania biszkoptów i możemy brać się za najprzyjemniejszą część czyli "składanie" i ozdabianie tortu.
Biszkopt przekroiłam na 3 części. Przekładamy dowolnie kremami, ozdabiamy biszkoptami nasączonymi kawą, obsypujemy startą czekoladą, niech fantazja was poniesie :)
Z racji dużego zainteresowania na Święta Wielkanocne upiekłam drugi bardzo podobny. Właśnie chłodzi się w lodówce. Na zdjęciach przedstawiam obie wersje.
Życzę smacznego :)
I korzystając z okazji życzę wam Spokojnych Rodzinnych i Wesołych Świąt Wielkiej Nocy :)





czwartek, 26 maja 2016

Ptysie




Cudowne lekkie i pyszne. Z idealnego ciasta parzonego z kremem który rozpływa się w ustach. Po prostu śliczne i pyszne!

Składniki:

na ciasto:
- 1 szklanka mąki pszennej
- 1 szklanka wody (250ml)
- 125 g masła lub margaryny do pieczenia
- 3 duże jajka 

na krem:
- 2 budynie waniliowe lub śmietankowe bez cukru
- 5 łyżek drobnego cukru do wypieków
- 3,5 szklanki mleka
- 250 g masła lub margaryny do wypieków 

Wykonanie:
Zaczynamy od ugotowania budyniów z mniejszej ilości mleka niż podano na opakowaniu, dodajemy drobny cukier, mleko leję zwykle na oko i będzie to właśnie jakieś 3,5 szklanki. Ugotowany gorący budyń przykrywamy folią spożywczą tak by dotykała ona budyniu (dzięki temu nie utworzy się kożuch) budyń odstawiamy do ostygnięcia. Gdy już będzie zimny miksujemy mikserem z masłem/margaryną na gładki krem, robimy to partiami, na koniec gotowy krem schładzamy.
Ciasto: W garnku z grubym dnem zagotowujemy wodę i rozpuszczamy w niej masło/margarynę. Następnie wsypujemy mąkę, zmniejszamy gaz i szybko energicznie mieszamy. Ciasto jest gotowe gdy jest gładkie, lśniące i odchodzi od brzegów garnka.
Rękawem cukierniczym lub po prostu łyżką wykładamy partie ciasta na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia. Z tej ilości wyszło mi 8 na prawdę dużych ptysi jak na zdjęciu lub innym razem 13 mniejszych, tak więc wielkość wedle uznania. Ciasto bardzo rośnie podczas pieczenia.
Pieczemy około 30 minut w tem 200 stopni. Po wystudzeniu gotowe ciasto nadziewamy kremem. Obsypujemy cukrem pudrem. Pyszne od razu lub po schłodzeniu. 
Smacznego !




czwartek, 28 kwietnia 2016

Murzynek z buraczkiem.

Był barszczyk i został taki jeden samotny buraczek no to go siup do piekarnika i dalej co ? sałatka ? do kanapki hmmm....wylądował jednak w cieście ;)
Polecam :)


Składniki:
- duży burak
- 3 dojrzałe banany
- około szklanka mąki ( u mnie 6 kopiastych łyżek mąki gryczanej i 6 równie kopiastych zmielonych płatków owsianych (mąki owsianej))
-szczypta sody
- 3 jajka
- garść jagód goi lub rodzynek
- około 1/2 szklanki mleka lub wody
- 3 łyżki naturalnego kakao
- przyprawy: imbir i cynamon
- do podania powidła śliwkowe

Wykonanie:
Buraka upiekłam w skórce (możesz go również ugotować).Obieramy i ścieramy na drobnej tarce, mieszamy z rozgniecionymi bananami i roztrzepanymi jajkami. Następnie dodajemy mąki, kakao, sodę i przyprawy (ilość wedle uznania), całość mieszamy. Na koniec dolewamy mleka/wody do uzyskania odpowiedniej konsystencji masy (gęsta śmietana) , na koniec wrzuciłam jagody goi (możesz pominąć lub wrzucić po prostu rodzynki, ja dodałam jagody goi bo po prostu akurat miałam.
Pieczemy około 45 minut w 180 stopniach, podajemy z dużą ilością domowych powideł śliwkowych lub dowolnego dżemu.
To przepis na małą tortownicę o średnicy 24 cm. 
Smacznego :) 





środa, 11 marca 2015

:)

Za chwilę minie rok jak zniknęłam z bloga...cóż wiele się zmieniło, dużo pracy i innych zajęć, brak czasu, motywacji, brak chęci i....i niestety zaniedbałam to miejsce, ale! tak dziś postanowiłam wrócę, wrócę bo zatęskniłam za tym światem, wrócę bo znów chcę gotować, piec i dzielić się z wami tym co uda mi się stworzyć :) Oraz wrócę bo chce dalej tworzyć swoją wirtualną książkę kucharską.
W kuchni nie przestałam działać nawet na chwilę mimo iż tu mnie zabrakło także wystarczy wrócić do publikacji :)

No ok ;) wiosny jeszcze nie ma, ani tej kalendarzowej ani tej za oknem (choć na chwilkę dała o sobie już znać :) ) ale zbliża się, zbliża się wielkimi krokami i już szybko niech zawita w naszych sercach by bardziej chciało się żyć, działać, tworzyć i być ! Pozdrawiam wszystkich serdecznie i witam po przerwie :D !!!